Wołyń 1943 – Część III
Gdy wojna otworzyła wszystkie drzwi
Jesienią 1939 roku Wołyń wyglądał podobnie jak dzień wcześniej.
Te same drogi prowadziły do tych samych wsi. Te same pola czekały na jesienne prace. W miasteczkach działały sklepy, kościoły, cerkwie i synagogi. Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Czesi i przedstawiciele innych narodowości żyli obok siebie tak, jak od pokoleń.
Nie oznaczało to, że nie było konfliktów.
Były.
Istniały spory polityczne, narodowościowe i religijne. Były wzajemne pretensje i nierozwiązane problemy odziedziczone po poprzednich dekadach.
Jednak większość mieszkańców Wołynia nie mogła przypuszczać, że w ciągu kilku lat świat, który znali, przestanie istnieć.
Wrzesień 1939 roku otworzył drzwi, których już nigdy nie udało się zamknąć.
Gdy zniknęło państwo
1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę.
17 września od wschodu wkroczyła Armia Czerwona.
Dla mieszkańców Wołynia oznaczało to nagły koniec II Rzeczypospolitej.
Państwo, które przez dwadzieścia lat było gwarantem porządku, przestało istnieć.
Dla zwykłych ludzi nie była to jedynie zmiana granic na mapie.
Zmieniło się wszystko.
Nowa władza rozpoczęła przebudowę społeczeństwa według sowieckich zasad. Aresztowano urzędników, policjantów, nauczycieli, wojskowych i osoby uznane za przeciwników systemu. Tysiące rodzin deportowano w głąb Związku Sowieckiego.
Represje dotknęły przede wszystkim Polaków, ale nie tylko ich. Ofiarami stawali się również Ukraińcy, Żydzi oraz wszyscy ci, którzy mogli zostać uznani za zagrożenie dla nowej władzy.
W ciągu kilkunastu miesięcy wiele lokalnych elit zostało zniszczonych lub rozproszonych.
Społeczeństwo zaczęło tracić ludzi, którzy wcześniej pełnili funkcję pośredników, autorytetów i organizatorów życia społecznego.
Między Moskwą a Berlinem
W czerwcu 1941 roku sytuacja zmieniła się ponownie.
Niemcy zaatakowały swojego dotychczasowego sojusznika.
Armia Czerwona wycofała się na wschód, a na Wołyń wkroczyły wojska niemieckie.
Dla wielu mieszkańców regionu oznaczało to kolejną zmianę okupanta.
Dla części ukraińskich środowisk nacjonalistycznych pojawiła się również nadzieja.
Od lat działała bowiem Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której celem było utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego.
Problem polegał na tym, że Niemcy nie zamierzali wspierać niezależnej Ukrainy.
Berlin planował własny porządek w Europie Wschodniej.
Szybko okazało się, że oczekiwania ukraińskich nacjonalistów i niemieckie plany nie mają ze sobą wiele wspólnego.
OUN – jedna organizacja, dwie drogi
W tym czasie OUN była już podzielona.
Powstały dwa główne nurty.
Pierwszy skupiał się wokół Andrija Melnyka.
Drugi wokół Stepana Bandery.
To właśnie frakcja Bandery – OUN-B – z czasem odegra najważniejszą rolę w wydarzeniach na Wołyniu.
Warto jednak pamiętać, że historia nie jest tak prosta, jak często przedstawiają ją polityczne hasła.
Bandera był symbolem ruchu i przywódcą frakcji, ale od 1941 roku pozostawał więziony przez Niemców. Nie ma wiarygodnych dowodów, że z niemieckiego więzienia wydawał bezpośrednie rozkazy dotyczące późniejszych wydarzeń na Wołyniu.
Nie oznacza to jednak, że jego rola była nieistotna.
To właśnie jego środowisko polityczne tworzyło ideologię oraz wizję przyszłego państwa ukraińskiego, które miało powstać po zakończeniu wojny.
Narodziny UPA
W 1942 roku zaczęła powstawać Ukraińska Powstańcza Armia – UPA.
Jej głównym celem była walka o niepodległe państwo ukraińskie.
W teorii przeciwnikami mieli być wszyscy okupanci: Niemcy, Sowieci oraz siły, które mogły zagrozić przyszłej niepodległości Ukrainy.
Na papierze brzmiało to jak kolejny ruch narodowowyzwoleńczy.
Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana.
W kierownictwie części struktur OUN-B zaczęło narastać przekonanie, że przyszłe państwo ukraińskie powinno być możliwie jednorodne narodowo.
W tej logice obecność dużej polskiej społeczności na Wołyniu była postrzegana jako przeszkoda polityczna.
To właśnie tutaj zaczynamy dostrzegać moment, w którym cele polityczne zaczęły łączyć się z planowaniem przemocy.
Kto podejmował decyzje?
Historycy od lat analizują proces podejmowania decyzji w OUN-B i UPA.
Nie wszystkie dokumenty przetrwały.
Nie wszystkie rozkazy zostały zapisane.
Jednak większość badaczy jest zgodna, że działania przeciwko polskiej ludności nie były spontanicznym wybuchem gniewu.
Były efektem decyzji podejmowanych przez struktury organizacyjne.
W kontekście Wołynia szczególnie często pojawia się nazwisko Dmytra Kłaczkiwskiego, znanego pod pseudonimem „Kłym Sawur”, który dowodził strukturami OUN-B i UPA na Wołyniu.
Istotną rolę odgrywali również inni liderzy organizacji, a później także Roman Szuchewycz, który stał się jednym z najważniejszych dowódców UPA.
Odpowiedzialność za wydarzenia, które nastąpią w 1943 roku, nie spoczywała na jednym człowieku.
Był to rezultat decyzji podejmowanych przez całe kierownictwo ruchu.
Nie tylko Polacy
Jednym z najczęściej pomijanych faktów jest to, że ofiarami przemocy nie byli wyłącznie Polacy.
Ginęli również Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się OUN lub odmawiali współpracy.
Ofiarami padali także przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń.
Wojna coraz bardziej przypominała świat, w którym lojalność wobec określonej idei stawała się ważniejsza niż ludzkie życie.
A każdy, kto stanął na drodze tej idei, mógł zostać uznany za wroga.
Do Narodu Ukraińskiego
List pasterski Jego Ekscelencji Metropolity Andrzeja Szeptyckiego
Z woli Wszechmogącego i Miłosiernego Boga w Trójcy Jedynego rozpoczęła się nowa epoka w życiu zjednoczonego i niepodległego Państwa Ukraińskiego.
Zgromadzenie Narodowe, które odbyło się wczoraj, zatwierdziło i ogłosiło ten historyczny akt.
Zawiadamiając Cię o tym, Narodzie Ukraiński, o wysłuchaniu naszych gorących modlitw, wzywam Cię do okazania wdzięczności Najwyższemu, wierności Jego Kościołowi oraz posłuszeństwa wobec władzy.
Czasy wojny będą wymagały jeszcze wielu ofiar, lecz dzieło rozpoczęte w imię Boże i z Bożym błogosławieństwem, mam nadzieję, zostanie doprowadzone do pomyślnego końca.
Ofiary konieczne do osiągnięcia naszego celu będą polegały przede wszystkim na zdyscyplinowanym podporządkowaniu się sprawiedliwym prawom Bożym oraz niezbędnym rozkazom władz.
Naród Ukraiński powinien w tej historycznej chwili pokazać, że posiada dość poczucia autorytetu i siły życiowej, aby zasłużyć na takie miejsce wśród narodów Europy, w którym mógłby rozwijać wszystkie dane mu przez Boga zdolności.
Pracowitością, solidarnością i sumiennym wykonywaniem obowiązków udowodnijcie, że dojrzeliście do życia państwowego.
Zwycięską Armię Niemiecką witamy jako wyzwolicielkę od wroga. Ustanowionej władzy oddajemy należne posłuszeństwo. Uznajemy przewodniczącego Krajowego Zarządu Zachodnich Obwodów Ukrainy, pana Jarosława Stećkę.
Od rządu niemieckiego powołanego do życia oczekujemy mądrego i sprawiedliwego kierownictwa oraz zarządzeń uwzględniających potrzeby i dobro wszystkich mieszkańców naszego kraju, niezależnie od ich wyznania, narodowości i warstwy społecznej.
Niech Bóg błogosławi wszystkich Twoich sprawiedliwych synów, Narodzie Ukraiński, i niech da wszystkim naszym przywódcom świętą mądrość z nieba.
Dano we Lwowie przy archikatedrze św. Jura, 1 lipca 1941 roku.
† Andrzej Szeptycki
Wojna, która zniszczyła granice
Do 1943 roku Wołyń był już zupełnie innym miejscem niż przed wojną.
Nie było państwa polskiego.
Sowieci odeszli, pozostawiając po sobie strach, deportacje i rozbite społeczności.
Niemcy kontrolowali region, ale nie zamierzali chronić wszystkich jego mieszkańców.
Uzbrojone organizacje działały coraz śmielej.
Przemoc stawała się codziennością.
A zwykli ludzie coraz częściej zostawali sami.
Latem 1943 roku wszystkie elementy tej tragicznej układanki były już na swoim miejscu.
Pozostało tylko pytanie, kiedy nastąpi katastrofa.
O tym opowiemy w części IV.
Odkrywaj z Nami
