Foyle Maritime Festival — żaglowce, muzyka i deszcz nad Derry
Kiedy Derry zamienia się w wielki festyn
Do Derry przyjechaliśmy nie tylko dla zabytków, murów obronnych i fascynującej historii miasta. Jednym z powodów naszej wizyty był również Foyle Maritime Festival — impreza, która na kilka dni zamieniła nabrzeże rzeki Foyle w wielki, kolorowy festyn.
I trzeba przyznać, że Derry potrafi się bawić!
Wzdłuż rzeki rozstawiły się dziesiątki stoisk, food trucków i najróżniejszych atrakcji. Z jednej strony pachniało jedzeniem, z drugiej dobiegała muzyka, a gdzieś pomiędzy tłumem pojawiali się uliczni artyści.
Do tego diabelski młyn, występy zespołów, komicy i połykacz ognia. Słowem — każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
My znaleźliśmy przede wszystkim mnóstwo powodów, żeby co chwilę zatrzymywać się z aparatem. 🤣
Muzyka, jedzenie i pogoda z charakterem
Festiwalowe nabrzeże żyło własnym rytmem. Jedni przyszli posłuchać muzyki, inni spróbować czegoś ze stoisk gastronomicznych, a jeszcze inni po prostu pospacerować i nacieszyć się atmosferą.
Na scenie występowali artyści, wokół kręciły się całe rodziny, a my przemieszczaliśmy się od jednej atrakcji do drugiej.
Oczywiście nad wszystkim czuwała północnoirlandzka pogoda.
Jednego dnia słońce, błękitne niebo i niemal wakacyjna atmosfera. Drugiego — chmury, parasole i deszcz, który najwyraźniej również wykupił sobie wejściówkę na festiwal.
Ale jakoś nikt nie wyglądał na szczególnie zaskoczonego.
W końcu jesteśmy w Irlandii Północnej. Tutaj parasol bywa równie przydatny jak portfel. 🤣☔
Żaglowce, jachty i pewna stara znajoma
Nie zapominajmy jednak, że był to przede wszystkim festiwal morski.
Przy nabrzeżu zacumowały jachty, żaglowce i inne jednostki, które można było oglądać z bliska. Wysokie maszty, plątanina lin, drewniane pokłady — wszystko to tworzyło zupełnie inny świat niż gwar stoisk i muzyka dobiegająca ze sceny.
Wśród zacumowanych jednostek wypatrzyliśmy również Andaluzję.
A tę panią już znamy!
Spotkaliśmy ją wcześniej w Warrenpoint, więc jej pojawienie się w Derry było miłą niespodzianką. Zaczynam podejrzewać, że Andaluzja ma podobne hobby do naszego — włóczy się od portu do portu i sprawdza, gdzie akurat dzieje się coś ciekawego. 🤣
Nieco dalej można było zajrzeć na pokłady innych jednostek, przyjrzeć się ich wyposażeniu i przekonać się, jak wiele lin potrzeba, żeby taki żaglowiec w ogóle chciał współpracować z załogą.
Patrząc na całe to olinowanie, doszedłem do wniosku, że zdecydowanie wolę obsługiwać aparat fotograficzny. Przynajmniej wiem, do czego służy większość przycisków. 🤦♂️🤣
A deszcz? Deszcz też się dobrze bawił!
Najzabawniejsze jest to, że pogoda wcale nie odebrała festiwalowi uroku.
Wręcz przeciwnie. Żaglowce pod ciężkimi chmurami wyglądały momentami znacznie bardziej widowiskowo niż w pełnym słońcu. Ludzie zakładali kurtki, otwierali parasole i spacerowali dalej.
Przez dwa dni zobaczyliśmy tylko fragment tego, co przygotowano dla odwiedzających, ale wystarczyło, żeby dobrze zapamiętać tę imprezę.
Foyle Maritime Festival pokazał nam jeszcze jedno oblicze Derry — miasta, które potrafi nie tylko opowiadać o swojej skomplikowanej przeszłości, ale również po prostu cieszyć się chwilą.
A jeśli przy okazji trochę popada?
Cóż… bez deszczu byłby to chyba festiwal w niewłaściwej części Europy! 🤣🌧️
Poznaj Derry/Londonderry razem z nami:
WŁÓCZĘDZY MELDUJĄ SIĘ NAD FOYLE
| Derry/Londonderry — Miasto ukryte w mieście | Mury Miejskie | Derry Bogside | Foyle Maritime Festival |
Odkrywaj z Nami
