Wołyń 1943 – Droga do Tragedii

Wołyń 1943 Droga do Tragedii część 1

Część I: Niespełnione Marzenia

Kiedy dziś słyszymy słowo „Wołyń”, niemal automatycznie myślimy o roku 1943.

O płonących wsiach, ofiarach i jednej z największych tragedii w historii relacji polsko-ukraińskich.

Historia rzadko zaczyna się w dniu tragedii.

Aby zrozumieć, dlaczego doszło do wydarzeń na Wołyniu, musimy cofnąć się znacznie wcześniej. Nie do II wojny światowej. Nawet nie do lat trzydziestych.

Musimy wrócić do czasów, gdy Polacy i Ukraińcy próbowali odnaleźć swoje miejsce w świecie rodzącym się na gruzach wielkich imperiów.


Rok 1918 przyniósł Europie ogromne zmiany.

Po ponad stu latach zaborów Polska odzyskała niepodległość. Dla milionów Polaków było to spełnienie marzenia kilku pokoleń.

Podobne marzenia mieli jednak również Ukraińcy.

Po upadku imperium rosyjskiego i Austro-Węgier na ziemiach ukraińskich zaczęły powstawać organizacje polityczne i wojskowe dążące do utworzenia własnego państwa. Jedną z najbardziej znanych formacji byli Ukraińscy Strzelcy Siczowi – ochotnicza jednostka wojskowa walcząca podczas I wojny światowej. To właśnie z nimi związana jest pieśń „Czerwona Kalina”, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli ukraińskiego patriotyzmu.

Dla wielu Ukraińców Strzelcy Siczowi byli tym, czym dla Polaków Legiony Józefa Piłsudskiego – symbolem walki o własne państwo.

Wśród młodych oficerów i działaczy rodziło się przekonanie, że nadszedł moment, na który czekały całe pokolenia.

Problem polegał na tym, że Polacy i Ukraińcy często rościli sobie prawa do tych samych ziem.

Galicja Wschodnia, Wołyń i inne obszary dawnej Rzeczypospolitej były zamieszkane przez ludność o różnych językach, religiach i tradycjach. Dla Polaków były częścią historycznego dziedzictwa odradzającego się państwa. Dla Ukraińców stanowiły naturalny obszar przyszłej Ukrainy.

Konflikt był niemal nieunikniony.


W listopadzie 1918 roku wybuchła wojna polsko-ukraińska o Galicję Wschodnią. Jej symbolem stał się Lwów – miasto, które oba narody uważały za swoje.

Po ciężkich walkach zwyciężyła strona polska.

Dla Polaków była to obrona dopiero co odzyskanej niepodległości.

Dla wielu Ukraińców początek bolesnego rozczarowania.

Jednak historia nie potoczyła się w sposób oczywisty.

Zaledwie dwa lata później dawni przeciwnicy znaleźli się po tej samej stronie frontu.


W 1920 roku Józef Piłsudski zawarł porozumienie z przywódcą Ukraińskiej Republiki Ludowej, Symonem Petlurą.

Dziś ten sojusz jest często zapominany, choć był jednym z najciekawszych epizodów w historii relacji polsko-ukraińskich.

Piłsudski wierzył, że bezpieczeństwo odrodzonej Polski zależy od istnienia niepodległych państw pomiędzy Warszawą a Moskwą. Petlura widział w Polsce ostatniego sojusznika zdolnego pomóc ocalić ukraińską niepodległość.

Wiosną 1920 roku żołnierze polscy i ukraińscy ruszyli wspólnie na Kijów.

Przez krótki moment wydawało się, że historia może potoczyć się zupełnie inaczej.

Los miał jednak inne plany.

Armia Czerwona przeszła do kontrataku. Rozpoczęła się wojna, która zagroziła istnieniu samej Polski.

Choć Polska ostatecznie zwyciężyła w Bitwie Warszawskiej i obroniła swoją niepodległość, marzenie o niepodległej Ukrainie nie zostało spełnione.

Pokój podpisany w Rydze w 1921 roku zakończył działania wojenne, ale pozostawił po sobie wiele nierozwiązanych problemów.

Znaczna część ziem zamieszkanych przez Ukraińców znalazła się w granicach II Rzeczypospolitej. Pozostałe weszły w skład Ukrainy Sowieckiej.

Dla wielu Polaków był to koniec wyniszczającej wojny.

Dla wielu ukraińskich działaczy niepodległościowych początek poczucia porażki.

W ich pamięci pozostało przekonanie, że szansa na własne państwo została utracona.


To właśnie w tym okresie pojawiają się postacie, które odegrają ważną rolę w kolejnych dekadach.

Jedną z nich był Jewhen Konowalec – były dowódca ukraińskich formacji wojskowych i jeden z najbardziej wpływowych działaczy narodowych okresu międzywojennego.

Po klęsce walk o niepodległość współtworzył Ukraińską Organizację Wojskową (UWO), organizację konspiracyjną skupiającą byłych żołnierzy i oficerów.

Dla części jej członków pokojowa działalność polityczna przestała wystarczać.

Coraz częściej pojawiało się przekonanie, że walka o niepodległość wymaga metod bardziej radykalnych.

Kilka lat później właśnie z tego środowiska wyłoni się Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – OUN.


Tymczasem II Rzeczpospolita stanęła przed ogromnym wyzwaniem.

Około jedna trzecia jej obywateli nie była narodowości polskiej.

Państwo musiało odpowiedzieć na pytanie, jak połączyć różnorodne społeczności w jeden organizm polityczny.

W polskiej polityce ścierały się różne wizje przyszłości.

Jedni marzyli o państwie wielu narodów współpracujących ze sobą w ramach wspólnej struktury.

Inni uważali, że trwałość kraju wymaga budowy silnego państwa narodowego z dominującą rolą kultury polskiej.

W praktyce żadna z tych koncepcji nie rozwiązała wszystkich problemów.

Spory dotyczyły szkół, administracji, języka, ziemi i reprezentacji politycznej.

Dla większości mieszkańców Wołynia były to jednak wciąż sprawy odległe od codziennego życia.

Polacy i Ukraińcy nadal mieszkali obok siebie, handlowali na tych samych targach, pracowali na tych samych polach i wychowywali kolejne pokolenia.

Jeszcze nikt nie przypuszczał, jak bardzo zmieni się ten świat.


W latach trzydziestych nad Europą zaczęły zbierać się ciemne chmury.

Coraz większą popularność zdobywały ruchy nacjonalistyczne i totalitarne. W wielu krajach pojawiało się przekonanie, że państwo powinno należeć przede wszystkim do jednego narodu.

Radykalne idee trafiały również na ziemie zamieszkane przez Polaków i Ukraińców.

Coraz więcej ludzi zaczynało patrzeć na sąsiada nie jak na człowieka, lecz jak na przedstawiciela określonej narodowości.

To był bardzo niebezpieczny proces.

Bo gdy człowiek przestaje widzieć człowieka, historia zwykle skręca w złą stronę.

A najgorsze miało dopiero nadejść.

Gdy podpisywano pokój w Rydze, wielu przyszłych działaczy ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego było jeszcze dziećmi.

Dorastali jednak w świecie pełnym wspomnień o utraconej niepodległości, przegranych wojnach i niespełnionych marzeniach.

To właśnie z tego pokolenia wyrosną ludzie, którzy dwadzieścia lat później odegrają kluczową rolę w wydarzeniach na Wołyniu.

W następnej części przyjrzymy się narodzinom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, jej ideologii oraz temu, jak doświadczenia lat 1918–1921 wpłynęły na pokolenie, które postanowiło szukać odpowiedzi nie przy stole negocjacyjnym, lecz na polu walki.

Odkrywaj z Nami

Vagabonds of the North
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.