Włóczęgowski Punkt Widzenia Wszechświata
Są ludzie, którzy podróżują po to, by zaliczać miejsca.
Są też tacy, którzy kolekcjonują zdjęcia, pieczątki, magnesy na lodówkę albo kolejne punkty na mapie.
My chyba od początku szukaliśmy czegoś trochę innego.
Nie tylko miejsc.
Ale emocji, które w tych miejscach zostały.
Bo prędzej czy później człowiek zaczyna rozumieć, że historia i mitologia nigdy nie były od siebie naprawdę oddzielone.
Jedna opisuje to, co się wydarzyło.
Druga próbuje odpowiedzieć, co ludzie wtedy czuli.
A pomiędzy nimi od tysięcy lat stoi człowiek.
Patrzący w morze.
Siedzący przy ogniu.
Opowiadający historię komuś, kto będzie ją pamiętał dalej.
I może właśnie dlatego podróżowanie nigdy nie było dla nas wyłącznie przemieszczaniem się w przestrzeni.
Stało się próbą odnalezienia siebie w czasie.
W ruinach.
W legendach.
W krajobrazach.
W pubowych rozmowach.
W opowieściach o bohaterach, którzy nie wrócili.
I w narodach, które nauczyły się przechowywać pamięć bardziej w historiach niż w kronikach.
Bo gdzieś pomiędzy Bykiem z Cooley, hiszpańską olbrzymką, Templariuszami i zwykłą herbatą pitą rano po sąsiedzkiej wojnie o płot…
Zaczęliśmy odkrywać, że cały świat jest zbudowany z opowieści.
A człowiek bez opowieści bardzo szybko gubi samego siebie.
