Crannoge Quarry – ukryty kamieniołom w sercu Mourne Mountains

Crannoge Quarry Mourne Mountains

Gdy wszyscy idą na Slieve Donard...

Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę „Mourne Mountains”, niemal natychmiast wyskoczy Ci Slieve Donard. Najwyższy szczyt Irlandii Północnej, tysiące turystów rocznie, zdjęcia, przewodniki, relacje.

I bardzo dobrze.

Niech idą.

Dzięki temu miejsca takie jak Crannoge Quarry nadal pozostają niemal tajemnicą.

Bo prawda jest taka, że podczas naszej ostatniej wyprawy w Mourne Mountains odkryliśmy miejsce, które bardziej przypominało plan filmowy „Władcy Pierścieni” niż popularny szlak turystyczny.

A wszystko zaczęło się od niewinnego pomysłu:

– „Sprawdźmy, co jest za tym wzgórzem”.

Jak pokazuje historia Włóczęgów Północy, takie zdanie bardzo rzadko kończy się spokojnym spacerem.

Irlandia Północna

Start pod górami

Sam początek trasy jest wyjątkowo niewinny.

Parking przy Ballyglen Road.

Kamienne murki.

Widok na Mourne Mountains.

Kilka owiec.

Kilka chmur.

Czyli klasyczny irlandzki zestaw startowy.

Już z parkingu widać jednak, że góry mają dzisiaj własne plany.

Chmury przewalają się przez grzbiety niczym dym z gigantycznego ogniska, a światło zmienia się dosłownie co kilka minut.

W Mourne Mountains pogoda nie jest prognozą.

To luźna sugestia.

Między gigantami z granitu

Po opuszczeniu głównego szlaku krajobraz zaczyna się zmieniać.

Coraz więcej głazów.

Coraz mniej ludzi.

Coraz więcej pytań typu:

– „Na pewno tędy?”

W pewnym momencie ścieżka prowadzi pomiędzy ogromnymi blokami granitu.

Niektóre mają wielkość małego domu.

Inne wyglądają tak, jakby ktoś przed chwilą zrzucił je z nieba.

W takich miejscach człowiek przypomina sobie, że Mourne Mountains są znacznie starsze od wszystkich naszych map, szlaków i pomysłów na weekendowe wycieczki.

Punkt widokowy, który zatrzymuje człowieka

Po krótkim podejściu góry nagle otwierają się przed nami.

Daleko w dole widać Newcastle.

Jeszcze dalej Morze Irlandzkie.

A pomiędzy nimi zieloną mozaikę pól County Down.

To jeden z tych momentów, kiedy aparat idzie w ruch automatycznie.

Nie dlatego, że chcesz zrobić zdjęcie.

Po prostu próbujesz zabrać kawałek tego widoku do domu.

Czy to jeszcze szlak?

Potem zaczyna się najlepsza część.

Na mapie wszystko wygląda niewinnie.

W terenie już niekoniecznie.

Przed nami pojawia się skalny korytarz.

Wąski.

Stromy.

Mokry.

Dokładnie taki, który sprawia, że człowiek zaczyna analizować swoje życiowe decyzje.

I właśnie tutaj odbyła się krótka narada techniczna.

– „Myślisz, że da się zejść?”

– „Pewnie.”

Jak się później okazało, technicznie odpowiedź była poprawna.

Nie określiliśmy jedynie stylu zejścia.

Narodziny górskiego snowboardu

Stok był śliski.

Kamienie mokre.

Grawitacja wyjątkowo zmotywowana do współpracy.

Po kilku minutach tradycyjnego schodzenia rozpoczęliśmy więc eksperyment terenowy.

W skrócie:

zjazd na pośladkach.

Bez snowboardu.

Bez nart.

Bez godności.

Za to z pełnym zaangażowaniem.

Jeżeli Międzynarodowy Komitet Olimpijski kiedykolwiek wprowadzi konkurencję „kontrolowany ślizg po mokrej trawie i granicie”, jesteśmy gotowi reprezentować Irlandię Północną.

Kamieniołom, którego nie spodziewasz się zobaczyć

I wtedy pojawia się on.

Crannoge Quarry.

Ukryty pomiędzy zboczami Mourne Mountains.

Surowy.

Ogromny.

Niemal nierealny.

Pierwsze wrażenie?

Jakby ktoś wyrąbał fragment góry i zostawił go własnemu losowi.

Drugie?

Jakbyśmy trafili do opuszczonego królestwa krasnoludów.

Pionowe ściany granitu wznoszą się nad niewielkim wodospadem.

Po skałach spływają rdzawe i złote zacieki pozostawione przez minerały.

W zależności od światła wyglądają jak płynne złoto albo ślady po pradawnej kuźni.

Zdjęcia robią wrażenie.

Na żywo jest jeszcze lepiej.

Ukryty wodospad

Największą niespodzianką jest jednak wodospad.

Nie jest ogromny.

Nie znajdziesz go w rankingach największych atrakcji Irlandii.

Ale dokładnie pasuje do tego miejsca.

Woda spada pomiędzy ścianami kamieniołomu i rozlewa się po wygładzonych płytach granitu, tworząc naturalne wzory przypominające marmur.

To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek siada na chwilę i nagle orientuje się, że minęło pół godziny.

Dlaczego warto tu przyjechać?

Bo Crannoge Quarry nie próbuje nikogo zachwycać.

Nie ma centrum dla odwiedzających.

Nie ma sklepu z pamiątkami.

Nie ma kolejki autobusów.

Jest tylko góra.

Kamień.

Woda.

Wiatr.

I poczucie, że właśnie odkryłeś coś, czego większość turystów nigdy nie zobaczy.

A właśnie takich miejsc szukamy najczęściej.

Włóczęgowska Ocena

🥾 Trudność: średnia do wymagającej

📸 Fotogeniczność: 10/10

🌧️ Ilość błota: zależna od humoru irlandzkiej pogody

🏔️ Klimat przygody: 11/10

🏂 Ryzyko nieplanowanego snowboardu: zdecydowanie powyżej średniej

🍀 Werdykt Włóczęgów Północy:

Jeżeli trzeba trochę poszukać, trochę się zgubić, trochę ubrudzić buty i od czasu do czasu zjechać z górki na pośladkach niczym na snowboardzie, to prawdopodobnie jesteś już bardzo blisko czegoś naprawdę ciekawego.

I właśnie dlatego Crannoge Quarry trafia na naszą listę miejsc, do których jeszcze wrócimy. 😎🍀🏔️

Okiem naszych nadredaktorów 🤣

Odkrywaj z Nami