RING OF BELFAST—CZĘŚĆ I
Od Napoleona do Zamku. Belfast z lotu ptaka
"Jeżeli chcesz zrozumieć Belfast, nie zaczynaj od centrum miasta. Najpierw spójrz na niego z góry."
Vagabonds of the North
Większość turystów przyjeżdżających do Belfastu kieruje swoje kroki prosto do Titanic Quarter. Inni szukają słynnych murali lub odwiedzają centrum miasta z charakterystycznym City Hall. My postanowiliśmy zacząć zupełnie inaczej.
Nasza włóczęgowska przygoda rozpoczęła się na Cave Hill – wzgórzu, które od stuleci góruje nad Belfastem niczym kamienny strażnik pilnujący miasta i zatoki Belfast Lough.
Już po kilku minutach było jasne, że to był właściwy wybór.
Cave Hill – wzgórze, które obserwuje Belfast od tysięcy lat
Cave Hill wznosi się na wysokość około 368 metrów nad poziomem morza i jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów krajobrazu Belfastu.
Swoją nazwę zawdzięcza pięciu jaskiniom znajdującym się w bazaltowych klifach. Dziś większość odwiedzających skupia się przede wszystkim na widokach, ale dawniej jaskinie mogły być wykorzystywane jako schronienia, a nawet niewielkie kopalnie.
Już z parkingu można zauważyć, że nie jest to zwykłe wzgórze.
To miejsce ma w sobie coś dzikiego.
Kilka kroków dalej zgiełk miasta zaczyna znikać, a przed nami pojawiają się zielone stoki prowadzące ku szczytowi.
Napoleon pilnujący miasta
Najbardziej charakterystycznym elementem Cave Hill jest skalna formacja znana jako Napoleon’s Nose.
Patrząc z odpowiedniego miejsca, można dostrzec wyraźny profil przypominający twarz Napoleona Bonaparte, leżącego na plecach.
Przyznam szczerze, że początkowo podchodziłem do tej historii z pewnym sceptycyzmem.
Potem spojrzałem jeszcze raz.
I jeszcze raz.
I nagle okazało się, że ktoś rzeczywiście zostawił tutaj kamienną podobiznę francuskiego cesarza.
Legenda głosi, że właśnie ten widok miał inspirować Jonathana Swifta podczas pisania „Podróży Guliwera”. Patrząc na skalę klifów i panoramę rozciągającą się poniżej, nie wydaje się to wcale niemożliwe.
Belfast pod stopami
Im wyżej wchodziliśmy, tym bardziej Belfast odsłaniał swoje prawdziwe oblicze.
Po jednej stronie rozciągało się Belfast Lough.
Po drugiej widoczne były dzielnice miasta, które z tej wysokości przypominały miniaturową makietę.
To właśnie tutaj po raz pierwszy można zrozumieć, jak ważną rolę odegrało położenie Belfastu.
Naturalny port, dostęp do morza i osłonięta zatoka sprawiły, że niewielka osada rozwinęła się w jedno z najważniejszych miast Wysp Brytyjskich.
Patrząc na port i stoczniowe tereny łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie tutaj narodziła się historia Titanica.
Ale na razie zostawmy statek w spokoju.
Do niego wrócimy w kolejnej części naszej podróży.
McArt's Fort – strażnik z epoki żelaza
Na szczycie Cave Hill znajdują się pozostałości fortu znanego jako McArt’s Fort.
Choć dziś pozostały jedynie ziemne wały, miejsce ma historię sięgającą czasów epoki żelaza.
Trudno wyobrazić sobie lepszą lokalizację dla dawnej osady obronnej.
Każdy, kto kontrolował Cave Hill, miał doskonały widok na okolicę.
My również zatrzymaliśmy się tutaj na dłużej.
Nie dlatego, że jesteśmy specjalistami od fortyfikacji.
Po prostu trudno oderwać wzrok od panoramy miasta.
Schodzimy do zamku
Po zakończeniu wędrówki skierowaliśmy się do Belfast Castle.
Położony u podnóża Cave Hill zamek wygląda niczym budowla wyjęta z kart powieści przygodowej.
Obecna rezydencja została ukończona w 1870 roku dla rodziny Chichester.
Jej charakterystyczna szkocka architektura sprawia, że wielu odwiedzających przez chwilę zastanawia się, czy przypadkiem nie znaleźli się gdzieś w Highlands.
Na szczęście widok na Belfast szybko przypomina, gdzie jesteśmy.
Koty w Belfast Castle
Jeżeli odwiedzicie Belfast Castle, zwróćcie uwagę na jedną ciekawostkę.
Według lokalnej legendy szczęście przynosi kot mieszkający na terenie zamku.
Dziś motyw kota można znaleźć niemal wszędzie – w ogrodach, dekoracjach i detalach architektonicznych.
Przyznam, że nasz własny kot z Bessbrook zapewne uznałby te opowieści za przesadzone.
Ale skoro mieszkańcy Belfastu wierzą w zamkowe koty od ponad wieku, nie będziemy się z nimi spierać.
Dana i ogrodnicze ambicje
Spacerując po ogrodach zamkowych natknęliśmy się na dekoracyjną taczkę pełną kwiatów.
Kilka sekund później Dana postanowiła udowodnić, że bez problemu mogłaby zostać głównym ogrodnikiem Belfast Castle.
Efekty tej próby zostały uwiecznione na zdjęciach.
Nie będziemy oceniać, czy lokalna administracja zamku powinna czuć się zagrożona.
Powiedzmy jedynie, że Belfast Castle nadal stoi na swoim miejscu.
Belfast dopiero przed nami
Po kilku godzinach spędzonych na Cave Hill i w Belfast Castle mieliśmy wrażenie, że zobaczyliśmy już bardzo dużo.
Był to oczywiście błąd.
Tak naprawdę dopiero zaczynaliśmy.
Przed nami czekało centrum miasta, uniwersytet, ogrody botaniczne, słynny Europa Hotel oraz miejsca, które od dziesięcioleci tworzą historię Belfastu.
I właśnie tam zabierzemy Was w kolejnej części naszej włóczęgowskiej podróży.
