🇺🇸🇲🇽 Finał serii: USA + Meksyk
Włóczęgowskie podsumowanie wyprawy
USA i Meksyk bez filtrów – wielkie miasta, piramidy, radiowóz i Margarita życia
Wielkie miasta bez wielkiego chaosu
Lecąc do USA, miałem w głowie obraz z mediów: śmieci, bezdomność, kontrasty, napięcie.
Tymczasem Dallas i Houston kompletnie rozjechały ten stereotyp.
Przez prawie trzy tygodnie widziałem może dwóch bezdomnych.
Ulice czyste – nie tylko w centrum.
Żadnego klimatu „daj dolara” co 300 metrów.
Serio – było momentami jak w aptece.
Po tym, co ogląda się o San Francisco czy Los Angeles, oba miasta wyglądały jak grzeczny kuzyn z prowincji.
Dallas vs. Houston – werdykt Włóczęgi
Dallas wygrało klimatem.
Downtown żyje.
Knajpy, bary, ludzie na ulicach, energia.
Houston?
Bardziej miasto korporacji i urzędników.
Wieczorem robi się spokojniej, bardziej biznesowo.
Nie źle, ale mniej pulsująco.
Sylwester – największa klapa wyjazdu
Spodziewałem się show rodem z Hollywood.
Dostaliśmy coś w stylu:
„No dobra, odpalamy parę fajerwerków i idziemy spać”.
Serio.
W Bessbrook potrafią zrobić większy ogień.
To był jedyny moment, kiedy Ameryka nie dowiozła.
Samochody – gdzie są krążowniki szos?
Marzyły mi się V8 z filmów.
Chrom, szerokie maski, klimat „Brudnego Harry’ego”.

Jeden z trzech porządnych motorów, na które weszliśmy w USA. No może to nie konstrukcja z lat 60, ale brzmiał dobrze.
Rzeczywistość?
Tesla.
Tesla.
Hyundai.
Toyota.
Trochę europejskich.
Ameryka stała się globalna i ekologiczna.
Motocykle?
Harleye?
W USA widziałem trzy.
W Meksyku więcej.
To był szok.
Rejs – 4000 ludzi i zero dramatu
Bałem się tego.
To nie brzmi włóczęgowsko.
A jednak – organizacja perfekcyjna.
Przestrzeń.
Spokój.
Serenity deck ratuje zdrowie psychiczne.
Tu Ameryka pokazała klasę.
Radiowóz, szeryf i awans Dany
I przyszedł moment filmowy.
Kolega Asi – funkcjonariusz – podjeżdża radiowozem.
Nagle siedzę w samochodzie szeryfa hrabstwa Harris.
Nie jako zatrzymany.
Dana?
Dana została zastępcą szeryfa.
Tak.
Mamy dowody fotograficzne.
To był ten absurdalny, piękny moment, dla którego warto podróżować.
Smaki, które zostają
Margarita w Meksyku – absolutne niebo.
Na statku już tylko wspominałem ją z nostalgią.
Bourbon Ghost Hill Texas?
Charakter.
Moc.
Szacunek.
Niektóre wspomnienia smakują długo.
Bezpieczeństwo – największe zaskoczenie
Spacerowałem po Houston późnym wieczorem.
Sam.
Ani przez sekundę nie czułem zagrożenia.
Zero wrogości.
Pełen luz.
To było coś, czego kompletnie się nie spodziewałem.
Czy to była przygoda życia?
Tak.
Czy mam nadzieję, że jeszcze ją przebijemy?
Jeszcze jak.
Bo jeśli ta podróż czegoś mnie nauczyła, to tego, że świat jest dużo bardziej złożony niż medialne uproszczenia.
A Włóczędzy Północy jeszcze długo nie powiedzą ostatniego słowa.






