NASA Space Center Houston – dzień, w którym spełniło się dziecięce marzenie

Jeśli słyszysz „Houston”, w głowie niemal automatycznie pojawia się zdanie:

„Houston, mamy problem.”

I dokładnie z takim skojarzeniem przyjechaliśmy do Houston.

Bo umówmy się – dla większości ludzi w Europie Houston to nie tylko miasto. To synonim kosmosu, NASA i rakiety. Houston to Księżyc i kosmiczna historia ludzkości.

A naszym głównym celem było oczywiście

Space Center Houston – oficjalne centrum odwiedzających przy Johnson Space Center.

Droga do kosmosu zaczyna się… na autostradzie

Wyjechaliśmy wcześnie. Słusznie zakładając, że zwiedzanie NASA nie jest atrakcją „na godzinę”.

Pierwsza niespodzianka?

Teksańskie drogi.

Boeing 747 z wahadłowcem NASA w Space Center Houston w Teksasie

Boeing 747 z wahadłowcem NASA w Space Center Houston w Teksasie

Po europejskich uliczkach, rondach i korkach, nagle wjeżdżasz na wielopasmową autostradę szeroką jak pas startowy. A ona prowadzi niemal pod same bramy Centrum Kosmicznego.

Druga niespodzianka?

Parking wielkości małego miasteczka.

A nad nim – Boeing 747 z wahadłowcem na grzbiecie.

I wtedy dociera do Ciebie jedno:

To nie jest zwykłe muzeum.

Texas kontra kosmos – czyli krowy NASA

Zwiedzanie zaczyna się od przejazdu wagonikami po terenie NASA.

I nagle…

Teksańska krowa Longhorn pasąca się na terenie NASA w Houston

Teksańska krowa Longhorn pasąca się na terenie NASA w Houston

Na zielonych terenach należących do NASA pasą się dumnie teksańskie Longhorny.

Tak. Krowy. W NASA.

Przez chwilę przemknęła mi myśl: może to test przed kolonizacją Marsa?

Po czym przyszła refleksja:

„Moment… tam nie ma trawy.”

Do dziś nie wiem, czy to ekologiczne kosiarki, czy element tajnego programu.

Spotkanie z gigantem – Saturn V

Dysze silników rakiety Saturn V w Johnson Space Center w Houston

Dysze silników rakiety Saturn V w Johnson Space Center w Houston

A potem zaczęło się prawdziwe WOW.

W hangarze czekała legenda:

Saturn V.

Ta sama rakieta, która wyniosła ludzi na Księżyc w ramach programu Apollo.

W końcu nadszedł moment w którym stanęliśmy pod drzwiami TEGO, tego miejsca.

To była ta chwila, gdzie na myśl przychodziły różne scenariusze. Drzwi otwarte.

Krok przez próg, wejście do środka i wzrok z podłogi powoli niepewnie podnosi się na rakietę.

Moment poznania i WOW, ależ to jest kolos.

I nagle rozumiesz, że zdjęcia w internecie kompletnie nie oddają skali.

Rakieta Saturn V w hangarze NASA z banerem Apollo 17 w Houston

Rakieta Saturn V w hangarze NASA

Saturn V jest ogromny.

Monumentalny i przytłaczający.

Stojąc przy dyszach silników, nie widzisz końca rakiety.

Ona ma długość jak  blok mieszkalny.

I pomyśleć, że komputer sterujący jej lotem miał moc porównywalną do dzisiejszego telefonu.

Spacer wzdłuż rakiety, z historią misji Apollo rozpisaną krok po kroku, był jednym z najmocniejszych momentów tej podróży.

To było coś więcej niż muzeum, to była konfrontacja z historią ludzkości.

Boeing 747 i wahadłowiec – czyste inżynieryjne szaleństwo

Po powrocie do budynku głównego czekało kolejne WOW.

Boeing 747 z wahadłowcem na grzbiecie.

Wahadłowiec NASA na grzbiecie Boeinga 747 – widok z platformy w Houston

Wahadłowiec NASA na grzbiecie Boeinga 747

Widok z góry na ceramiczne płytki osłony termicznej robi ogromne wrażenie. Każda z nich opisana. Każda z historią.

Wnętrze samolotu?

Elektronika. Salonki. Fotele. Klimat lat 80/90.

Wnętrze wahadłowca?

Ładownia wielkości małej hali sportowej.

Kabina załogi – zaskakująco ciasna.

Priorytety były jasne: ładunek i misja. Komfort? Drugorzędny.

Journey to Mars i przyszłość eksploracji

Ekspozycja „Journey to Mars” w Centrum Kosmicznym NASA w Houston 2

Ekspozycja „Journey to Mars” w Centrum Kosmicznym NASA w Houston

Wystawy interaktywne, „Journey to Mars”. Modele astronautów, moduły kosmiczne, próbki księżycowe – wszystko to pokazuje, że historia NASA to nie tylko przeszłość, to także przyszłość.

Kolonizacja Marsa?

Brzmi jak science fiction.

Ale stojąc tam, zaczynasz wierzyć, że to kwestia czasu.

Czy warto odwiedzić NASA Space Center Houston?

Jeśli choć raz jako dziecko patrzyłeś w gwiazdy – warto.

Jako dzieciak marzyłeś o zostaniu astronautą – warto.

Jeśli chcesz poczuć skalę ludzkiej ambicji – zdecydowanie warto.

Tak, kawa jest droga.

Oczywiście, kubek NASA kosztuje jak pół obiadu.

Ale dziś mogę powiedzieć mimochodem:

„Piłem kawę w NASA”.

I to jest bezcenne.

Często zadawane pytania dotyczące Centrum Kosmicznego NASA w Houston

  • Czy Centrum Kosmiczne NASA w Houston to to samo co Centrum Kosmiczne im. Johnsona?

Centrum Kosmiczne w Houston to oficjalne centrum dla zwiedzających, Centrum Kosmicznego im. Johnsona NASA.

  • Ile czasu potrzebujesz na pobyt w NASA w Houston?

Zaplanuj co najmniej 4–6 godzin na zwiedzanie rakiety Saturn V, wystawy promów kosmicznych, przejażdżkę tramwajem i interaktywne galerie.

  • Czy w Houston można zobaczyć prawdziwą rakietę Saturn V?

Tak. Jedna z zachowanych rakiet Saturn V z programu Apollo jest wystawiona w specjalnym hangarze.

Share